Zawsze blisko Boga

1280x400-ZawszeBliskoBoga

Co może być przeszkodą dla wierzącego człowieka w doświadczaniu cudów? Co czyni je realnymi w naszym życiu? Czym jest służba i jak się do niej przygotować? W jaki sposób w czasach dużego pośpiechu pielęgnować bliską więź z Bogiem? Dlaczego misje są tak ważne?? Jaka jest Boża opinia na temat finansów? I co ważnego dzieje się w Kościele na całym świecie? O tym i innych ważnych tematach rozmawialiśmy z ewangelistą oddanym Bogu i Jego planom – Carlem Gustavem Severinem.

 

Misje są nierozłączną częścią Twojego życia. Co jest w nich takiego, że tak bardzo zawładnęły one Twoim sercem?

Misje są częścią mojego życia od momentu, gdy skończyłem 14 lat. Przygoda z nimi rozpoczęła się, kiedy pewnego dnia do naszego kościoła przyjechał misjonarz. Było to niedługo po moim nowonarodzeniu. Misjonarz mówił o pójściu na cały świat, głoszeniu Ewangelii na wszystkich krańcach ziemi. Dotknął tym bardzo mocno mojego serca. Narodem, który Bóg włożył wtedy w moje serce w szczególny sposób był Wietnam. Chciałem się tam wybrać od razu, gdy miałem 14 lat, ale to było niemożliwe, ponieważ w tamtym czasie toczyła się tam wojna. Dopiero 40 lat później miałem możliwość dotarcia do tego narodu. I to był dla mnie wspaniały czas.

Każda osoba ma fizyczne DNA. Sądzę, że mamy też duchowe DNA. Misje są częścią mojego DNA. Taki się urodziłem. Nie mogę sobie nawet wyobrazić bycia tylko w jednym miejscu, życia bez misji, bez pójścia na cały świat. Coś w środku mnie każdego dnia krzyczy: „musisz pojechać w to miejsce, i tam, i jeszcze tam”. Jest tam tak wiele osób, które nie słyszały jeszcze Ewangelii. Szczególnie potrzeba dotrzeć do takich miejsc, w których głos Boga nie był jeszcze nigdy słyszany a Jego znaki nie były jeszcze oglądane. Pojechać do krajów, w których nikt nie mówił jeszcze o Jezusie. Te narody znalazły się tak głęboko w moim sercu.

Nasz kościół Livets Ord w Uppsalli jest kościołem misyjnym. Jeśli pobierasz się z jakąś osobą, to musisz też poślubić marzenie tej osoby. Nie możesz poślubić kogoś tylko fizycznie. Jeżeli poślubiasz Jezusa, poślubiasz też Jego marzenia. A Jego marzeniem jest, by każda osoba na Ziemi usłyszała Ewangelię. Jeśli żyjesz z Jezusem, misje będą częścią twego życia. Może nie najbardziej dominującą, ale jeśli możesz słyszeć oddech Jezusa, to wiesz, że codziennie jest On zainteresowany każdym narodem, każdym plemieniem, każdą osobą na kuli Ziemskiej. Chce ich dosięgnąć i wybrał do tego nas. Jestem tak wdzięczny, że Bóg znalazł dla mnie miejsce w swoim planie i mogę Mu pomagać.

Czy jakieś miejsce jest Ci szczególnie bliskie?

Oprócz Kalisza, hmm, nie wiem. (śmiech) Tak, oczywiście są takie. Trudno jest tak jednoznacznie zdecydować: „właśnie to jest dla mnie szczególne”, ale najczęściej jest to miejsce, w którym w danym momencie pracuję. Gdy przyjeżdżam do jakiegoś miejsca, ono pochłania mnie, staje się tym właściwym, szczególnym dla mnie miejscem. Wszystkie te rzeczy, których Bóg chce tutaj dokonać, są rzeczami, w których chcę wziąć udział. Każde miejsce, w które Bóg mnie posyła, staje się mocno obecne w moim sercu, zaczynam być „przepełniony” tym miejscem.

Co zazwyczaj robisz, gdy wracasz do domu?

Poza odpoczynkiem jest jedna sprawa, którą się zajmuję – to moje  hobby i są nim moje wnuki. Mam ich dziesięcioro, więc oczywiście zajmuje to dużą część mojego czasu. Moje wnuki to moje życie. One są dla mnie teraz numerem jeden. Nie było mnie zbyt często w domu, gdy moje dzieci dorastały, więc teraz cieszę się, że mogę poświęcić trochę więcej czasu swoim wnukom. To mi sprawia dużą przyjemność.

Odwiedzasz różne kraje, spotykasz wierzących różnych narodowości – co dziś Bóg robi w swoim Kościele na świecie?

Sądzę, że Bóg dokonuje teraz kilku rzeczy w Kościele na całym świecie. Widzę, że Bóg chce zbliżyć swoich ludzi do siebie, połączyć ich. Modlitwa, w której Jezus wołał do Boga o jedność zaczyna się urzeczywistniać krok po kroku. Dostrzegam też wielki ruch w stronę modlitwy w wielu kościołach. Bóg nawołuje swój Kościół do modlitwy i postu. To dzieje się na całym świecie. Bóg także oczyszcza swój Kościół. Chce uczynić Swój Kościół świętym.

Dzisiaj mamy do czynienia z dwoma typami kościołów. Pierwszy, który nazywam „wygodnym”, łatwym chrześcijaństwem. Jeśli jednak  mam być szczery, nie ma łatwego chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo nie ma w sobie wygody, ma w sobie zmaganie. Bycie chrześcijaninem jest walką.

Myślę że, Bóg przenosi te kościoły ze strefy wygody do strefy walki. Kościół w naszych czasach nie powinien żyć spokojnym życiem. Jego życie powinno być wyzwaniem, ciężkim,  ale ciągle zwycięskim życiem.

Bóg przygotowuje Kościół, by był zwycięski w swojej istocie. Myślę, że właśnie to czyni Bóg, przeprowadza swój Kościół z wygody do walki, z cichego, spokojnego środowiska do środowiska wojny z szatanem, wojny o wartości. Wartości, za którymi chrześcijaństwo musi stanąć. Bardzo łatwo jest pójść na kompromis, wybrać prostą drogę, ale Bóg nigdy nie powiedział, byśmy żyli w ten sposób.

Przed jakimi zagrożeniami stoi dzisiejszy kościół i wierzący, szczególnie w Europie?

Sądzę, że największym niebezpieczeństwem jest duch tego świata. Duch tego świata – światowość jest bardzo mocno zakorzeniony w Europie. Jesteśmy pionierami w grzechu. Duże miasta jak Amsterdam czy Kopenhaga są pełne grzechu, pełne narkotyków, seksu, niemoralności. Promujemy małżeństwa homoseksualne mocniej niż na pozostałych kontynentach. Bardzo łatwo może się to przedostać do kościołów. Razem z tym idzie liberalna teologia. Nie wierzymy, że Biblia mówi prawdę, nie wierzymy w ponadnaturalne. To co próbuje się zrobić, to zepchnąć przebudzonych wierzących do „sekciarskiego zaułka”. Mówią że jesteśmy sektą, a nie prawdziwymi ludźmi – tego właśnie próbuje się dokonać. I to właśnie uważam za największe zagrożenie na dzisiaj w kościele, w Europie, ale też na całym świecie. Szczególnie w Europie trwa teraz walka o liberalną teologię. Dla mnie jest ważne, by stanąć za prawdziwymi wartościami – moralnymi i biblijnymi. Naprawdę wierzyć, że Pismo Święte jest Słowem Boga.

Cuda były jedną  z rzeczy, która przyciągała ludzi do Jezusa, kiedy żył na Ziemi. Ludzie potrzebują cudów w swoim życiu. Co Twoim zdaniem jest kluczowe, by cuda były czymś realnym w życiu wierzącego, by wierzący mógł ich doświadczać?

Po pierwsze musisz wiedzieć o cudach, że są one dla ciebie. Powtarzam to od wielu lat i wierzę, że jest to prawdą, iż wielu ludzi nie doświadcza cudów, bo nie wiedzą, że cuda są dla nich dostępne. Dotyczy to całego ciała Jezusa. Musimy nauczać o cudach. Ktoś kiedyś powiedział mi: „Dostajecie to, co głosicie”. Jednym z powodów, dla których nie mamy cudów jest to, że w kościołach się o nich nie naucza.

Jeśli będziecie głosić o nich, Bóg będzie czynił to, co głosicie. On  potwierdzi Swoje słowo. Bóg nie staje za życzeniami, On staje za słowem, które jest głoszone. Jednak zawsze powtarzam, że największy cud jest wtedy, gdy nie potrzebujemy żadnych cudów. Jesteśmy zdrowi cały czas – i to jest wspaniałe w chrześcijaństwie. Mówimy o cudach, gdy jesteś chory i potrzebujemy ich od czasu do czasu. Jednak, chwała Bogu, możemy mieć zdrowie, siłę, zdrowy styl życia, zdrowe ciało, które ciągle jest uzdrawiane.

Po drugie myślę, że ludzie, którzy potrzebują cudu w swoim życiu, muszą zaufać Bogu, zacząć głośno wyznawać cud swoimi ustami. Jak nauczam od wielu lat: to co wypowiadasz, to masz. Jeżeli wierzący mówi: „Nie będę uzdrowiony”, nie będzie uzdrowiony. Potrzebuje mówić: „Jestem uzdrowiony ranami Jezusa” i wtedy coś stanie się w jego wnętrzu i Bóg zacznie dokonywać cudu.

Po trzecie powinieneś chodzić w miłości. Nie powinieneś mieć nic wspólnego z nienawiścią, podziałem i zgorzknieniem. Te rzeczy całkowicie powstrzymują cuda w naszym życiu.

Po czwarte nie włączaj Internetu, by wygooglować swoją chorobę. Robiąc tak otwierasz drzwi na niewiarę. Zrobiłem tak pewnego razu i prawie straciłem swoją wiarę. Poczułem się bardzo źle, gdy przeczytałem w Internecie te wszystkie informacje, które dotyczyły mojej choroby. Jest wielu ekspertów, ale nie wszystko, co czytasz w Internecie to prawda. Jest jedna książka którą powinieneś czytać i to jest prawdziwy Facebook – nazywa się Pismo Święte – Biblia. Biblia otworzy dla ciebie drzwi do uzdrowienia. To ją potrzebujemy czytać, by doświadczyć cudu.

Jakie są największe przeszkody w doświadczaniu cudów?

Myślę, że strach, zgorzknienie, brak wiedzy (poznania), o którym mówiłem wcześniej, możemy tutaj wymienić także niewiarę. Czasami nie wiemy, dlaczego ludzie nie są uzdrawiani. Szczerze, to nie jest moje obdarowanie od Boga: jak rozpoznawać, dlaczego ludzie nie doświadczają cudów. Jeden z moich przyjaciół spytał mnie: „Co robisz, gdy modlisz się o kogoś i ten ktoś umiera?”, odpowiedziałem: „Chowam go”. Tylko tyle mogę zrobić i dalej głoszę to samo słowo o uzdrowieniu. Ktoś powiedział kiedyś: „Ty zajmij się głoszeniem, ludzie wierzeniem, a Bogu pozostaw uzdrawianie”. Nie możesz nikogo uzdrowić, nie możesz nikogo wskrzesić z martwych, tylko Bóg może tego dokonać. Ale możesz mówić, możesz opowiadać historie, możesz głosić Ewangelię, możesz wyjaśniać, czym jest Ewangelia, po co jest. Jeśli będziesz to robić, ludzie zaczną wierzyć i wtedy Boże uzdrowienie stanie się realne w ich życiu. Czasami napotykamy na przeciwności. One znajdują się zawsze w naszej głowie, w naszym umyśle. Tam gdzie wszystkie myśli, niewiara, strach, wątpliwości przychodzą do naszego życia. Dlatego musimy odnowić nasze umysły przez przyjmowanie Słowa Bożego. Przemienić nasze myślenie, ponieważ 80% naszego uzdrowienia zależy od tego, jak myślimy. Musimy więc myśleć prawidłowo, odpowiednio mówić i odpowiednio działać, by Bóg mógł czynić swoje cuda w naszym życiu.

 W jaki sposób rozumiesz służbę dla Boga? I jak człowiek może się do niej przygotować, nawet w czasie, gdy jeszcze dokładnie nie wie, do czego został powołany?

Zazwyczaj mówię, jeżeli nie wiesz do czego jesteś powołany, rób to, co robiłeś do tej pory i rób to wiernie. W naszych kościołach jest wiele osób, które wykonują wspaniałą pracę, przychodzą co niedzielę, są każdego tygodnia i służą Bogu. To jest piękne powołanie. Bóg będzie patrzył na to, co robisz i jeżeli robisz to wiernie, jeżeli służysz z właściwym nastawieniem, z właściwym sercem, to będzie na pewno wspaniały czas. Nie bądź sfrustrowany, nie mów „Czemu mnie się to nie przydarza, czemu Bóg mnie nie używa?”. On używa ciebie, może w inny sposób niż sobie wyobrażałeś, ale używa cię. I obserwuje cię. Jeżeli jesteś wierny w miejscu, w którym jesteś teraz, na pewno użyje cię także w inny sposób. Jest tak wiele rzeczy, które robimy w kościele i czasami myślisz sobie, że  to nie ma znaczenia. Jednak to ma znaczenie. I nawet jeżeli usługujesz jako porządkowy w kościele, to jest to powołanie od Boga. To ma wielkie znaczenie.

W dzisiejszych czasach wielu ludzi żyje w dużym zabieganiu, tysiącach obowiązków – co Twoim zdaniem jest kluczowe w tej rzeczywistości, by ludzie zachowali bliską więź z Duchem Świętym, by ich relacja z Bogiem się rozwijała?

Żyjemy z zabieganych czasach, jest wiele obowiązków, od których nie możemy uciec. Bóg chce abyśmy je wykonywali i ważne jest abyśmy robili to wiernie. Może nie są zbyt spektakularne, ale są ważne. W tym wszystkim myślę, że jest bardzo łatwy sposób, by utrzymać żywą więź z Duchem Świętym i jest nim spędzanie z Nim czasu. Znalezienie czasu na czytanie Biblii i modlenie się każdego dnia. To jest to, co często zbyt łatwo opuszczamy – codzienna społeczność. Nie musi to być bardzo długo, ale znajdź czas na rozmowę z Bogiem każdego dnia, na czytanie Pisma Świętego. Czasami myśl, by otworzyć  Biblię nie jest zbyt ekscytująca, ta perspektywa może wydawać się sucha i nudna. Myślisz: „Czytam moją Biblię i nic nie czuję”. To jest jak z czyszczeniem zębów, może nic nie czujesz, ale dobrze jest to robić. To są nawyki, one są tak ważne. Tak ważne jest, by nie sfrustrować się i nie uciec, ale usiąść i pozwolić Duchowi Świętemu mówić do nas podczas czytania Słowa. W Biblii nie ma skrótów, ale jest ta prosta metoda: spędzanie czasu z Bogiem, gdy jesteście ty i Bóg i twoja Biblia. To jest bardzo ważne.

Wiele osób potrzebuje uzdrowienia, widzisz to zapewne podczas licznych spotkań z ludźmi. Czasem zdarza się jednak tak, że ktoś, mimo długiego czasu modlitwy pozostaje nieuzdrowiony. Co poradziłbyś takiej osobie?

 Cały czas spotykam takie osoby. Spotykam osoby, w których życiu uzdrowienie się jeszcze nie zamanifestowało. Czasami to może być frustrujące: modlisz się i nie widzisz. Przypominam im zawsze, że są dwa sposoby uzdrowienia. Tzw. uzdrowienie F-16:  przychodzi szybko jak odrzutowiec, jedna sekunda i jesteś uzdrowiony. Kochamy takie fantastyczne momenty w życiu, gdy możemy poczuć uzdrawiającą moc Boga. Mamy też jednak żółwie albo ślimacze uzdrowienie. Ono następuje powoli, krok po kroku. Bóg powiedział kiedyś do mnie, że nie powinienem przeceniać tych momentalnych uzdrowień i nie powinienem nie doceniać procesu tych drugich. W naturze wiosna czy lato nie przychodzą w jeden dzień, nasze włosy nie rosną w jeden dzień i też w jeden dzień ich wszystkich nie tracimy. To wszystko jest procesem, następuje krok po kroku. Kiedy więc modlimy się o uzdrowienie, Biblia mówi: wierzcie, a otrzymacie. To jest stan, który musimy stworzyć. Nie przestawaj wyznawać, nie przestawaj trzymać się Bożych obietnic. Może spytasz „Jak długo mam tak stać w wierze?” Dopóty, dopóki już dłużej nie będziesz potrzebować. W dzisiejszym świecie jest duży nacisk na szybkość. Mamy kawę instant, herbatę ekspresową, ekspresową mikrofalówkę. Wszystko musi być natychmiast, w jedną sekundę. Musimy jednak zaakceptować, że rzeczy czasami dzieją się powoli. Musimy nie przestawać dziękować Bogu za Jego obietnice – one działają. W moim życiu też są takie modlitwy. Modliłem się o moją matkę przez 40 lat zanim została zbawiona. To trochę trwało, ale teraz jest zbawiona i warto było na to czekać. Musimy być cierpliwi. Ważne jest także, by zawsze sprawdzać swoje serce: „Boże czy jest tam coś, co Cię gniewa, powiedz mi?… Nie. W porządku.. To idźmy dalej.” Dziękuj Bogu za uzdrowienie. Podnoś swoje ręce i wyznawaj: „Jestem uzdrowiony.”  Ogłaszaj obietnicę.

Finanse to niekiedy temat tabu dla wierzących – jak krótko podsumowałbyś Bożą opinię na temat finansów?

Zawsze mówię do studentów w szkole biblijnej: Bóg chce żebyśmy byli bogaci. Co mam na myśli, gdy mówię bogaci? Oto jest moja definicja: być bogatym oznacza być w pełni zaopatrzonym we wszystko czego potrzebujesz i posiadać nadmiar, który można dać na każde, dobre dzieło. Jestem bogaty, kiedy mogę cię błogosławić. Jestem bogaty, kiedy mogę kupić dla ciebie jedzenie lub coś, czego potrzebujesz. Dla mnie to jest bogactwo. Jeżeli używamy słowa bogactwo, używamy go w znaczeniu: jestem w pełni zaopatrzony we wszystko czego potrzebuję jak jedzenie, dom, ubrania, transport. Czegokolwiek potrzebuję, by tutaj z wami pracować. Bóg jest chętny do dawania i oczekuje od nas, byśmy ufali, że On zaspokoi nasze potrzeby. Nie akceptuję tego, kiedy pieniądze wpływają na ludzi w zły sposób i kiedy ludzie je źle wykorzystują. Jednak nie same pieniądze, ale żądza pieniędzy jest korzeniem wszelkiego zła. Tak mówi Biblia. Trzymaj się z dala od żądzy. Niech pieniądze pracują dla nas i przyniosą to, czego potrzebujemy. Mam takie powiedzenie: pieniądze to nie wszystko, ale gdy je masz, wpływa to bardzo dobrze na twój centralny system nerwowy. A już ich brak na pewno ma na niego wpływ. Więc są ważne dla każdej osoby. Mówienie, że pieniądze nie są ważne jest głupotą. Jest jednak wiele rzeczy ważniejszych niż pieniądze – posiadanie dobrego imienia, dobro rodziny, wartości, życie wieczne, mądrość, krew Jezusa – wszystkie te rzeczy są  ważniejsze niż pieniądze. Musimy się tylko upewnić, że posiadamy wszystko, czego potrzebujemy i że mamy nadmiar, by móc robić wszystko, do czego Bóg nas powoła. Przebudzenie końca czasów może być bardzo kosztowne a potrzebujemy być w pełni zaopatrzeni, by móc głosić Ewangelię. Ewangelia jest do wzięcia za darmo, ale głoszenie jej wymaga bardzo dużo nakładów. Potrzebujemy finansów  dla ciała Jezusa.

Co najczęściej powstrzymuje ludzi przed obfitością finansową?

To może być coś innego dla każdej osoby. Niektórzy mogą być skąpcami, trzymają pieniądze dla siebie samych. Nigdy nic nie dostają, bo nigdy nic nie dali. Myślenie, że będą bogatsi poprzez gromadzenie pieniędzy może powstrzymywać ludzi i powodować, że staną się biedniejsi. Niektórzy źle zarządzają pieniędzmi: mają dużo pieniędzy, ale za dużo wydają. Myślę, że by mieć dobre finanse trzeba zrozumieć, że ważny  jest nie tylko duży przychód, ale także mały rozchód. Szczególnie teraz, gdy wszędzie są reklamy. Na całym świecie, każdego dnia, gdy zajrzymy do telewizji widzimy reklamy wołające „kup mnie, kup mnie, kup mnie”. Firmy oferujące swoje produkty nie chcą cię błogosławić, one chcą zabrać twoje pieniądze. Ludzie, szczególnie młodzi za dużo wydają. Lubią wydawać pieniądze, kupują to i jeszcze tamto. Czasami musimy zatrzymać pieniądze i część z nich odłożyć. Mówię ludziom: daj Bogu 10% i odłóż 10% swoich zarobków. Odłóż je, nie wydawaj, zainwestuj w jakiś sposób, byś mógł je mieć dłużej. Nie musisz wydawać wszystkiego, co zarabiasz, postaraj się coś zaoszczędzić, wtedy budujesz coś długotrwałego. Zaoszczędź coś każdego miesiąca, odłóż jakieś pieniądze, byś miał coś dłużej. A po 5 latach uzbiera ci się kwota, której możesz użyć. Osoby, które wydają wszystkie swoje zarobki każdego miesiąca, będą mały problem z błogosławieństwem finansowym.

Do czego zachęciłbyś dzisiaj wierzących?

Mogę tylko powiedzieć: znaleźliście najlepszego Zbawiciela na świecie, znaleźliście Jezusa. Zdobyliście coś najlepszego, co można zdobyć na świecie – życie wieczne, więc pozostańcie z Jezusem, ale pozostańcie także w kościele. Większość osób, która nie żyje w Kościele, nie dostanie się do nieba, ponieważ Jezus cię zbawił, ale to Kościół utrzyma twoje zbawienie. Potrzebujemy wierzących, potrzebujemy ludzi wokół nas. Nie jesteśmy wystarczająco silni, by wytrwać samotnie. Potrzebujemy ludzi, którzy pozostaną z nami, którzy mają wszystko to, czego potrzebujemy. Potrzebujemy siebie nawzajem, potrzebujemy przebywać w Kościele, przychodzić do kościoła każdej niedzieli. Kościół to nie twoje hobby, kościół jest twoim życiem. Jeżeli uczynisz kościół swoim hobby, którym się zajmujesz od czasu do czasu, utracisz swoją wiarę.

Gdybyś miał powiedzieć, co jest najważniejsze w życiu wierzącego – co być wymienił?

Najważniejszą rzeczą w życiu – jest samo życie.  Wewnętrzne życie Chrystusa, który żyje w każdym wierzącym. Możemy chodzić do Kościoła i mieć zewnętrzne życie, możemy wyglądać i zachowywać się jak chrześcijanie, możemy śpiewać właściwe piosenki. Najważniejsze jednak jest pielęgnowanie wewnętrznego życia z Bogiem. Tak by Chrystus był żywy, by był realny dla nas. Chrześcijańskie życie musi być dla nas rzeczywistością. Proste życie z Jezusem każdego dnia, kiedy On jest obecny każdego dnia – to jest najważniejsze w życiu wierzących. Jeżeli nie ma tego życia, to będzie tylko martwa religia. Słowa są wypowiadane, ale nie niosą ze sobą znaczenia, śpiewane są piosenki, ale nie ma namaszczenia. Utrzymanie namaszczenia, obecności Ducha Świętego w nas musi być najważniejszą rzeczą w życiu chrześcijan.

 

Nadchodzące wydarzenia

  1. Spotkanie modlitewne

    17 października Godzina: 19:00 - 20:00
  2. Spotkanie Współpracowników

    17 października Godzina: 20:00 - 21:30
  3. Grupa Uwielbienia

    19 października Godzina: 18:00 - 21:00