Słowo jest pokarmem – wywiad z Johnnym Foglanderem

1280x400px-Foglander-slowojestpokarmem

Słowo jest pokarmem

Jakie nawyki są niezbędne w chrześcijańskim życiu? W jaki sposób czytać Biblię? Co zrobić, kiedy podczas czytania Słowa czy modlitwy mamy wrażenie, że nic się nie dzieje, nie zmienia, jakby Bóg nas nie widział i nie reagował? Na te i wiele innych pytań odpowiada Johnny Foglander, który od kilkudziesięciu lat naucza Słowa Bożego. Opowiada o codziennych praktykach, które budują życie wierzącego, o wartości czytania Słowa, o trudnym czasie, który przechodzą chrześcijanie i wielu innych istotnych kwestiach.

 

Biblia zajmuje ważne miejsce w życiu wierzącego człowieka. Jak dużo czasu każdego dnia spędzasz na czytaniu Słowa Bożego?

Myślę, że przede wszystkim ważne jest, by wierzący człowiek miał relację ze Słowem Bożym. Nie ma na nią jednak jakiejś szczególnej metody, lepszej niż inne. Ja na przykład nigdy nie czytam Biblii według jakiegoś planu. Moje czytanie jest zróżnicowane. Czasem, żeby odświeżyć pewne szczegóły, czytam całą, od początku do końca. Wtedy także mam w niej szczególne miejsca lub księgi, które w danej chwili zwracają moją uwagę. Ostatnio było tak w przypadku Listu do Hebrajczyków. Ciągle do niego wracałem i nad nim medytowałem.

Jeżeli zaś chodzi o ilość czytania Biblii, to nie czytam aż tak dużo każdego dnia. Dłuższe czytanie trzeba zaplanować. Czytam mniejsze ilości, ale regularnie. Są jednak pewne dni, w których celowo poświęcam więcej czasu na czytanie i studiowanie Biblii.

Czy masz jakieś nawyki związane z czytaniem Biblii? Jakieś zwyczaje, których się trzymasz, czytając Słowo?

Nie mam szczególnej godziny dnia, w której czytam. Ludzie są różni i każdy ma swoje zwyczaje. Wiem, że powodu sposobu, w jaki nauczam, ludzie mają wyobrażenie, że jestem bardzo uporządkowany, że w moim życiu wszystko działa w kolejności 1, 2, 3. Ja jednak jestem bardziej spontaniczny. Zwykle czytam to, co chcę czytać, co czuję w moim sercu. Czasem mam pragnienie, przekonanie, żeby spojrzeć na dany fragment. Następnego dnia to może być inna księga, inny rozdział. Często jest tak, że podążamy za tym, czego jesteśmy głodni. To moja droga.

Staram się też robić kombinacje. Notuję różne informacje i kiedy próbuję je odświeżyć, Bóg zwraca moją uwagę na coś, o czym wcześniej nie myślałem. Dobrze jest czytać w ten sposób. W innym przypadku możemy wracać tylko do ulubionych fragmentów i nigdy nie wychodzić ponad nie.

Myślę, że dobrze jest także czytać całą Biblię.

Inny sposób studiowania Biblii to próba dialogu z Bogiem podczas czytania, zadawanie Mu pytań, rozmowa z Nim. Czytając, pytam więc często Boga, co sądzi na dany temat, co mam o tym myśleć. To takie czytanie przed Bogiem.

Wspominasz o różnych sposobach czytania Biblii, o tym, że sam czytasz w zróżnicowany sposób. Czy jednak twoim zdaniem warto, by ludzie czytali też Biblię według jakiegoś planu?

Absolutnie tak. Uważam, że dla niektórych ludzi takie czytanie jest najlepsze. Wtedy człowiek ma pewną strukturę, która pozwala mu sprawnie poruszać się po Biblii. To zapewnia różnorodność płynącą z Biblii. Nie pozwala utknąć w jednym miejscu. Myślę, że każdy musi zobaczyć, co jest dla niego najlepsze, co daje mu największą efektywność. Najgorsze jest, gdy czytamy Biblię i nie skupiamy na tym uwagi, bo nasze myśli gdzieś „odpływają”. Wtedy musimy zmienić coś w naszym podejściu, strategii czytania.

Czy czytając jakiś fragment w Biblii, zapisujesz związane z nim myśli, które przychodzą ci do głowy?

Kluczowe myśli zawsze próbuję gdzieś zapisać. Warto też mieć jakiś specjalny notes, który służyłby do tego celu.

Jaka codzienny nawyk jest twoim zdaniem niezastąpiony w życiu chrześcijańskim?

Myślę, że są to takie klasyczne rzeczy. Jezus powiedział, że człowiek nie żyje samym chlebem, ale tym, co pochodzi z ust Ojca. Obok innych funkcji Biblia wiąże się z jedzeniem. Słowo Boże karmi naszego ducha. Z tego punktu widzenia myślę, że ważne jest czytać każdego dnia. Jeśli masz wybrać, lepiej zdecydować się na jeden rozdział, na którym się skupisz, niż czytać 10 rozdziałów bez skupienia i uwagi. Jakość jest ważniejsza niż ilość. Nie czytamy tylko dla informacji, ale po to, by nakarmić naszego ducha.

Jako usługujący studiuję Biblię także po to, by zrozumieć pewne kwestie, by znaleźć odpowiedzi na pytania. Czytając ją, przygotowuję się do kazania. Czasem czytam, by odżywić wewnętrznego człowieka, dla duchowego wzrostu. Niekiedy jednak potrzebuję czytać dla budowania mojej służby, by służyć i wypełnić powołanie. Nie można oczywiście pominąć modlitwy, która jest po prostu rozmową z Bogiem. Nie da się rozwijać relacji bez komunikacji.

To są niezastąpione nawyki, o które pytasz. Jeśli chcemy rosnąć, potrzebujemy spędzać czas na modlitwie i czytaniu Słowa Bożego.

Jedni wolą czytać Biblię wcześnie rano, inni wieczorem. Nieważna jest pora, ale fakt, że to robimy. Każdy może znaleźć sposób najbardziej dla niego efektywny.

W życiu wielu ludzi jest taki czas, że czytając Słowo, nie odczuwają Bożego działania. Zastanawiają się wtedy, czy może zrobili coś złego. Jednak II List do Koryntian 3, 16 mówi, że kiedy zwrócimy się do Boga, do Słowa, kiedy szukamy Go, to On może nas zmienić – bez względu na to, czy czujemy Jego działanie, czy nie. Gdy czytamy Słowo, mamy obietnicę, że coś w nas ulega zmianie. Czy sądzisz, że czytanie Biblii zmienia człowieka bez względu na to, czy coś odczuwamy podczas jej studiowania?

Myślę, że każdy doświadcza tego, o czym mówisz. Nie zawsze, gdy otwieramy Biblię, płynie objawienie, czujemy radość z nieba i obecność Boga. Można to porównać do jedzenia. Większość ludzi nie jest podekscytowana za każdym razem, gdy coś je. Jednak mimo to ciągle musimy jeść. Nie uciekamy od niego, mimo że np. rano nie chce nam się zbytnio jeść. Myślę, że podobnie jest w przypadku czytania Słowa i modlitwy. Modlimy się i czasami mamy wrażenie, jakby modlitwa nie opuszczała pokoju, w którym jesteśmy. Nie doświadczamy kontaktu z Bogiem. Ciągle jednak uważam, że modlitwa i czytanie Biblii są ważne, ponieważ budują charakter. Tylko to, co powtarzamy, staje się nawykiem. Ważne jest więc, by nie przestawać.

Czasem ludzie czytają Biblię i w ich naturalnym odczuciu nic się nie dzieje. Myślą, że być może zgrzeszyli i Bóg ich osądza. Dlatego jakby „zablokował” przepływ swojej mocy. Co byś im poradził w takiej sytuacji?

Po pierwsze myślę, że w modlitwie tkwi tajemnica, o której czytamy w 1. rozdziale Listu do Efezjan. Mowa tam o tym, by modlić się, „aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał nam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu Jego, i oświecił oczy serca naszego” […]. Ważne jest, by modlić się taką modlitwą i wierzyć, że to się stanie. Kiedy prosimy Boga, On daje nam Ducha objawienia i poznania, by On zachęcał nas w sercach, byśmy mogli zrozumieć. Bardzo ważne jest, by modlić się i wierzyć, że tak się dzieje.

Poza tym ludzie od wieków doświadczali takich momentów, w których Bóg był cicho. Możemy to zobaczyć np. w Psalmach. Król Dawid pytał czasem: „Dlaczego milczysz, Boże?”. Jednak mimo przeżywania takich doświadczeń, Dawid ciągle pozostawał człowiekiem według Bożego serca. On był poświęcony Bogu. Napisał te piękne pieśni jako pieśni modlitwy i w ten sposób wyrażał swoje poszukiwanie Boga.

Dawid przechodził także momenty, w których odnosił wrażenie, że Bóg na niego nie patrzy. Musimy pamiętać, że żyjemy przez wiarę. Nie zawsze trzeba coś czuć lub czegoś doświadczać. Rozmawiam z Bogiem nawet wtedy, gdy nic nie czuję, bo to jest akt wiary. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. To powszechne doświadczenie, które przeżywają wszyscy wierzący. Czasem modlisz się i nie doświadczasz kontaktu z Bogiem. Masz wrażenie, że słowa nie opuszczają pokoju. Czytasz Biblię i nic ci w niej szczególnie nie „błyszczy”, nic cię nie porusza. Ważne jest, by nie przestawać.

 

 

Nadchodzące wydarzenia

  1. Spotkanie niedzielne poprowadzi Marek Handke

    21 lipca Godzina: 10:00 - 11:30
  2. Spotkanie niedzielne poprowadzi Hubert Radlicki

    28 lipca Godzina: 10:00 - 11:30
  3. Spotkanie niedzielne poprowadzi Marek Handke

    4 sierpnia Godzina: 10:00 - 11:30