Raport z Izraela, 12 lutego 2015, tydzień 7

Przemawiać czy nie – dylemat Netanjahu odnośnie wystąpienia w Kongresie

ODWIEDŹ Z NAMI IZRAEL

Nie ma nic bardziej fascynującego dla wierzącego niż wycieczka do ziemi biblijnej, ziemi Izraela. W maju masz możliwość przyłączyć się do Livets Ord i jego pieszej wycieczki po Galilei. Będziemy chodzić po wzgórzach i dolinach, gdzie Jezus dorastał i posługiwał oraz gdzie działało wielu proroków i królów Izraela. Pod koniec czerwca można wziąć udział w wycieczce “Cały Izrael”, podczas której pokażemy ci główne miejsca, o których czytasz w Biblii, takie jak Kafarnaum, Morze Galilejskie, Góra Oliwna, Golgota, itd. Więcej informacji i zgłoszenia:  http://israel.livetsord.se/

 

1. PRZEMAWIAĆ CZY NIE – DYLEMAT NETANJAHU ODNOŚNIE WYSTĄPIENIA W KONGRESIE

Główną wiadomością w mediach izraelskich w ostatnich dwóch tygodniach jest zaproszenie premiera Beniamina Netanjahu do przemówienia w Kongresie USA. Wybory w Izraelu zostały wyznaczone na 17 marca i nie jest to powszechne, że przywódcę, który będzie brał udział w wyborach, zaprasza się do Waszyngtonu. Rzuca to wiele światła i USA mogą być postrzegane jako wtrącające się do wyborów w Izraelu.

Zwykle kiedy przywódca państwa przemawia w Kongresie, spotyka się również z prezydentem. Jednak Netanjahu został zaproszony przez Johna Boehnera – senatora republikanina. Był on ostatnio krytykowany przez prezydenta Obamę, który należy do Partii Demokratycznej. Powszechnie wiadomo, że Obama i Netanjahu nie zgadzają się w wielu kwestiach, szczególnie odnośnie irańskiego programu nuklearnego. Zaproszenie zostało zatem przyjęte jako sposób pomocy Netanjahu w wyborach oraz konfrontacji Obamy w sprawie Iranu.

W Izraelu opinie są zwykle podzielone, ale główna krytyka Netanjahu opiera się na fakcie, że niszczy poparcie obu partii, którym Izrael cieszy się w Kongresie i poniża Obamę. Krytycy mówią, że doprowadzi to do dalszego pogorszenia relacji USA – Izrael, a Izrael straci wpływ na amerykańskie decyzje dotyczące Iranu.

W reakcji na to Netanjahu odpowiada, że jego obowiązkiem jako premiera Izraela jest zwrócić uwagę świata na niebezpieczeństwo ze strony nuklearnego Iranu i spróbować wpłynąć na Kongres. Iran ma podpisać międzynarodowe porozumienie w kwietniu i według rzetelnych źródeł reżim Mullaha będzie mógł kontynuować prace nad wzbogacaniem uranu. Według Izraela to katastrofa, ponieważ pozostawia w rękach Irańczyków narzędzia do budowania bomby atomowej – kiedy, to tylko kwestia czasu. W ostatnich dniach Netanyahu regularne nalegał na wystąpienie w Kongresie bez względu na krytykę tego posunięcia i zamierzoną nieobecność demokratów na jego przemówieniu.

Komentarz:

Kwestia ta zawiera w sobie wiele polityki – od Obamy poprzez Netanjahu do Boehnera, do opozycji izraelskiej. Wszyscy z nich mają coś do stracenia albo wygrania, a ich oświadczenia są bardziej wynikiem motywacji niż zasad ideologicznych. Można się zastanawiać, czy Obama sprzeciwiłby się przemowie Netanjahu w Kongresie, jeśli ten podzieliłby się swoimi poglądami na temat Iranu albo czy sprzeciwiłby się przemowie swojego ulubionego polityka izraelskiego, Cipi Livni.

Nie ma wątpliwości, że w wyniku wystąpienia w Kongresie poparcie dla Netanjahu i jego partii Likud wzrośnie w Izraelu oraz że temat nuklearnego Iranu znowu znajdzie się w punkcie obrad. Co więcej, nie ma wątpliwości, że pogorszy się relacja z administracją Obamy. Jak można zmierzyć straty i zyski?

Netanjahu uważa, że kwestia irańska stanowi zagrożenie egzystencjalne. Jeśli zdecyduje się nie przemawiać w Kongresie i jeśli porozumienie z Iranem zostanie podpisane w kwietniu, a Iran ostatecznie stanie się nuklearny – jak wtedy będzie postrzegana odmowa zabrania głosu w Kongresie? Jakie będą oskarżenia opozycji w takim scenariuszu? Członek Knesetu z Partii Pracy, Arel Margalit odpowiedział już na to pytanie w debacie telewizyjnej we wtorek. Jego zdaniem Izrael już stracił wpływ na USA z powodu złej relacji osobistej między Netanjahu i Obamą.

Bez wątpienia dobra relacja osobista jest pożądana, ale stwierdzenie, że polityka Obamy to wynik jego sympatii albo jej braku dla Netanjahu, jest po prostu śmieszne. Główny problem polega na tym, że dwaj przywódcy państw mają zupełnie inne poglądy, można nawet powiedzieć, że ideologie. Mówiąc prosto, Netanjahu wierzy, że są dobrzy chłopcy i źli chłopcy, a on nie jest chętny zaryzykować, że źli chłopcy zmienią się w dobrych. Obama wreszcie uświadomił sobie, że są źli chłopcy, ale w jego świecie źli chłopcy mogą stać się dobrzy, jeśli przekona się ich argumentami. Co więcej, jeśli źli chłopcy są daleko, postrzega się ich jako nie stanowiących prawie żadnego zagrożenia.

Podsumowując, nie ma poprawnej odpowiedzi na pytanie, czy Netanjahu powinien przemawiać w Kongresie. Wszystko to kwestia tego, jak się zbalansuje za i przeciw. Jednak opozycja izraelska, która również uważa nuklearny Iran za zagrożenie egzystencjalne, zagraża bezpieczeństwu narodowemu, wskazują palcem na Netanjahu zamiast jednoczyć się przy nim wokół tak ważnego tematu. Zjednoczony Izrael przed Kongresem, nawet w czasie wyborów, posłałby silny sygnał światu, że Izrael mocno sprzeciwia się porozumieniu kwietniowemu. A takie zachowanie opozycji – jak męża stanu – prawdopodobnie przyniosłoby im więcej głosów w wyborach.

 

  1. KOGO LÖFVEN MYŚLI, ŻE OSZUKUJE?

We wtorek lider OWP, Mahmud Abbas, odwiedził Szwecję. Spotkał się m.in. ze szwedzkim premierem, Stefanem Löfvenem i otworzył Ambasadę Palestyńską w Sztokholmie. W październiku Szwecja jako pierwsza ze „starych” członków UE uznała „Palestynę”.  Zrobiła to w nadziei, że inne państwa pójdą za jej przykładem. Poza symbolicznymi głosami za takim działaniem w pewnych krajach, żaden kraj europejski nie poszedł w ślady Szwecji.

Izrael ostro zareagował na październikową decyzję Szwecji i czasowo wycofał swojego konsultanta. Co więcej, szwedzka minister spraw zagranicznych, Margot Wallström odwołała wizytę w Izraelu i „Palestynie” po tym, jak izraelski minister spraw zagranicznych, Awigdor Lieberman odmówił spotkania z nią.

W czasie wizyty Abbasa, Löfven obiecał 180 milionów dolarów pomocy ekonomicznej dla OWP w ciągu następnych czterech lat. Jednak Löfven podkreślił, że „musimy pomóc sobie nawzajem w walce z korupcją, podnieść równość płci, polepszyć przestrzeganie praw człowieka i oczywiście kontynuować proces budowy państwa”.

Zarówno Abbas, jak i Löfven podkreślili potrzebę odnowy negocjacji z Izraelem. Szwedzki premier powiedział nawet, że mimo złości Izraela na decyzję jego rządu, Szwecja może „utrzymać dobrą relację z obydwoma narodami”.

Komentarz:

Nie jest jasne, kogo Löfven myśli, że oszukuje. Z pewnością nie Abbasa, który teraz otrzyma jeszcze więcej pieniędzy dla swojego korupcyjnego reżimu, który objawia się w pogwałcaniu praw człowieka, uważa równość płci jako obcą swojej kulturze i używa więcej energii do niszczenia innego narodu niż do budowania swojego. Zamiast domagać się zmian przed propozycją uznania i pieniędzy, Löfven rozdał wszystkie karty, zanim zaczął się handel. Gdyby nie fakt, że ta metoda działania zawodzi od ponad 20 lat, Löfvenowi można by wybaczyć jego łatwowierność. Ale obecnie nie ma wytłumaczenia.

Löfven nie oszukuje ani Szwedów, ani Izraelczyków, mówiąc o utrzymaniu dobrych relacji z obydwoma stronami i o odnowieniu negocjacji. Stało się aż nadto widoczne w październiku w Szwecji albo bardziej dokładnie w mniejszościowym rządzie Löfvena, że popiera on OWP i stracił wszelką wiarygodność i wpływ na proces pokojowy. Moment, w którym Löfven uznał „Palestynę” jako państwo, podyktował rozwiązanie obydwu stronom, kończąc w ten sposób potrzebę negocjacji. Okazuje się zatem, że Löfven wydaje się oszukiwać samego siebie.

 

  1. RETROSPEKCJE HISTORYCZNE: 1502

Persja dostaje się pod rządy Safawidów, co oznacza pogorszenie sytuacji Żydów. Safawidzi to szyiccy muzułmanie, którzy skupiają się na czystości rytualnej, a każdy kontakt z Żydem wymaga kąpieli rytualnej przed modlitwą. Zakazują Żydom korzystać z łaźni miejskich oraz wychodzić na zewnątrz, gdy pada deszcz lub śnieg, ponieważ woda, która dotknęła Żyda, może dotknąć także ich. Żydzi są poniżani, zmuszani do płacenia specjalnego podatku jizzya oraz do wykonywania różnego rodzaju brudnej pracy. Wiek później Żydzi zostają zmuszeni do noszenia wyróżniającej opaski oraz ubrań, a w roku 1656 zostają zmuszeni do nawrócenia na Islam. Kiedy jednak muzułmanie uświadamiają sobie, że potrzebują podatku od nie-muzułmanów, pozwalają Żydom do powrotu do Judaizmu.

 

Nadchodzące wydarzenia

  1. Grupa Uwielbienia

    19 września Godzina: 19:00 - 21:00
  2. Grupa Młodzieżowa

    20 września Godzina: 19:00 - 21:00
  3. Spotkanie niedzielne poprowadzi Przemysław Marciniak

    22 września Godzina: 10:00 - 11:30