Przebaczenie – ku wolności

1280x400px-przebaczeniekuwolnosci

Tego dnia wróciłam do domu bardzo dotknięta przykrą postawą i zachowaniem bliskiej mi osoby. Nie mogłam dojść do siebie. Usiadłam na kanapie i myślałam o tym, jak bardzo mnie zraniła. Była dla mnie tak ważna. Pomagałam jej poradzić sobie z problemami, które przechodziła. Włożyłam w to całe swoje serce. Tymczasem dziś, z niewiadomo jakiego powodu, po prostu sprawiła mi taki zawód. Kiedy ją spytałam, dlaczego sprawiła mi taką przykrość, powiedziała tylko, że „czasem tak bywa”.

Było mi tak bardzo przykro. Zastanawiałam się, dlaczego bliscy nam ludzie potrafią ranić nas tak bardzo, jakbyśmy nic dla nich nie znaczyli. Dlaczego potrafią się od nas odwrócić i zostawić samych? Pogrążona w smutku usłyszałam nagle w myślach, że jeśli ktoś może mówić o zranieniu i pozostawieniu przez ludzi, to na pewno Jezus. Jego najbliżsi w chwili, kiedy ich najbardziej potrzebował, zostawili Go samego. Ten, który jadał z Nim przy jednym stole i towarzyszył każdego dnia przez kilka lat życia, wydał Go na śmierć, kolejny w chwili, kiedy Jezus najbardziej potrzebował wsparcia, powiedział, że Go nie zna, wszyscy uciekli… Zaraz potem wiedziałam, że mam otworzyć I List do Koryntian, 13 rozdział. Zaczęłam czytać:

Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym… Miłość jest cierpliwa, miłość, jest dobrotliwa, nie zazdrości, nie jest chełpliwa, nie nadyma się. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; Wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje…

Choć czytałam już ten fragment wiele razy, byłam oszołomiona niesamowitością opisanej w nim miłości. Z jakąś zwielokrotnioną mocą dotarło do mnie, że właśnie taką miłością mam kochać ludzi. W pewnym sensie, nieważne jak oni się zachowają, ja mam im wybaczać i ich kochać. Ciągle oszołomiona powiedziałam: Boże, ale jak? Ta miłość jest tak niesamowita, jak mam kochać ludzi taką miłością? Skąd wziąć w sobie taką miłość, kiedy ludzie czasem tak bardzo ranią? I w odpowiedzi na te pytania, usłyszałam w myślach: …miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany (Rz. 5,3). Nie miałam już pytań. Zrozumiałam, że mam w moim sercu pokłady miłości danej mi przez Boga. Miłości danej, by kochać ludzi, by przebaczyć każde zranienie, by ich wspierać, by ich kochać, nawet jeśli mnie rozczarują i zranią.

Bóg nie dyskutuje na temat przebaczenia

Nie raz przychodziłam do Boga obolała z powodu tego, że ktoś wyrządził mi krzywdę, sprawił mi mniejszy lub większy ból. W takich sytuacjach Bóg miał dla mnie zawsze pocieszenie, wzmocnienie i ukojenie, ale nigdy, przenigdy nie wdawał się ze mną w ocenę człowieka, który mnie zranił, nigdy nie dawał mi przestrzeni do mówienia czegoś złego przeciwko tej osobie, nigdy nie przyzwalał na wydanie osądu tej osoby. Miał na ten temat jedno zdanie – przebacz, nie chowaj urazu, nie osądzaj. Zawsze gotów, by mnie pocieszać, nigdy na to, by usprawiedliwiać moje nieprzebaczenie z powodu wielkości zadanego mi bólu. W życiu z Bogiem nie ma miejsca na nieprzebaczenie. Nie ma miejsca na chowanie urazu. Jest za to miłość. On daje nam całą przestrzeń życia do wypełnienia miłością. Bo sam umiłował nas tak bardzo, że oddał to wszystko, co miał najdroższego – swojego Syna.

Standardy Boga

Przebaczenie zajmuje dość dużo miejsca w nauczaniu Jezusa. On jak nikt inny zdaje sobie sprawę z tego, że ty i ja znajdziemy się w dziesiątkach sytuacji, w naszej codzienności, w relacjach z ludźmi, w których będziemy potrzebowali przebaczyć innym. Ile? Choćby i 77 razy dziennie. Jezus nie daje miejsca na nieprzebaczenie. Nie czyni tu wyjątków, bo i nam wybaczył wszystkie grzechy. Jeśli chcemy doświadczać przebaczenia, potrzebujemy przebaczać. Bóg nie wymaga od nas czegoś niemożliwego. Przez to, co Jezus zrobił dla nas na krzyżu, przez odkupienie i przebaczenie, które dokonało się przez śmierć Jezusa, mamy zdolność do przebaczania. Dostaliśmy od Niego całą masę przebaczenia. Możemy przebaczać czerpiąc zdolność i siłę do tego z dzieła Jezusa na krzyżu. W Bożej miłości rozlanej w naszych sercach jest dla nas siła do przebaczenia każdemu. Bez wyjątku. Wiem, że przebaczenie komuś, kto bardzo mocno nas zranił nie jest łatwe. Kłamałabym, gdybym napisała, że zawsze przychodzi łatwo i prosto. Jest jednak możliwe. I to nie dzięki naszym wysiłkom, ale dzięki temu, czego Jezus dokonał na krzyżu. On uzdolnił nas do przebaczania. I do kochania. Zapytany o dwa najważniejsze przykazania, odpowiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. To jest największe i pierwsze przykazanie. A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.” (Ew. Mt. 22,37-39)

Nieprzebaczenie zamyka nas w więzieniu

Zranień mniejszych i większych każdy ma w życiu mnóstwo. Niektóre można łatwiej wybaczyć. Są jednak rany, których opisywania nie będę się podejmowała. Kto ich doświadczył, wie o jakie chodzi. Miałam w życiu takie dwie. Z jedną z nich po tym jak się już przytrafiła, żyłam jeszcze dwa lata. Momentami prawie udawało mi się zapomnieć o jej istnieniu. Po czasie dopiero przekonałam się, że dopóki nie wybaczyłam osobie za nią odpowiedzialnej, w ważnych obszarach w życiu nie zrobiłam kroku do przodu. Nieprzebaczenie ma w sobie siłę, która zatrzymuje człowieka i w pewnych kwestiach nie pozwala mu się rozwijać, jakby więziła go w więzieniu.

Kiedy dwa lata później, zmuszona okolicznościami ponownie mierzyłam się z tematem, stwierdziłam, że muszę wreszcie przebaczyć. Gdy z ogromnym bólem, po raz kolejny powtarzałam: „przebaczam”, przyszedł nagle moment, którego nie potrafię do niczego innego porównać, jak tylko do tego, że „kamień spadł mi z serca”. To było niesamowite doświadczenie. Poczułam taką lekkość i radość. Mimo, że jeszcze w jakiś sposób to zranienie bolało, wiedziałam, że rozpoczął się moment, kiedy rana zaczęła się goić. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy z tego, jak wiele waży nieprzebaczenie. I ile wolności przychodzi wraz z jego pożegnaniem.

Ten, który Cię skrzywdził wcale nie musi zrozumieć

Czasem, kiedy mierzymy się z tematem przebaczenia, możemy się obawiać, że nie uda nam się przebaczyć, bo osoba, która nas skrzywdziła i tak nie zrozumie, tego co nam zrobiła. Że nie zrozumie, nie przeprosi i nie zrobi nic, żeby zadośćuczynić nam krzywdę. To jednak wcale nie jest nam potrzebne do tego, by przebaczyć. I chwała Bogu! Możemy wybaczyć zawsze i każdemu – dzięki Jezusowi! Możemy być wolni od trucizny nieprzebaczenia z powodu tego, co On dla nas zrobił.

Nie zapomnij wybaczyć sobie

Kiedyś, po serii bolesnych wydarzeń, musiałam wybaczyć kilku osobom. Później, choć wydawało mi się, że trudna sprawa nie powinna już boleć tak bardzo, a gorzki posmak powinien już zniknąć, to jednak ciągle było mi ciężko. Pewnego dnia, męcząc się po raz kolejny tą sprawą, dotarła do mnie pewna myśl. Ona dopiero przyniosła mi wolność. Po tych trudnych przeżyciach przebaczyłam wszystkim, przez których cierpiałam. Nie przebaczyłam tylko jednej osobie – samej sobie. Nie wybaczyłam sobie słabości. Tego, że nie byłam wystarczająco mądra życiowo. Że popełniłam błędy. Im dłużej o tym myślałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, jak wielki miałam do siebie żal.

Myślę, że każdy człowiek potrzebuje czasem coś sobie wybaczyć. Oczywiście, jeśli popełniło się błąd, trzeba wyciągnąć wnioski. Niekiedy za niego zapłacić. W końcu jednak przychodzi czas na wybaczenie. Ono uwalnia.

Dla Twojej wolności

Kiedy w swojej pracy pracuję z ludźmi nad ich rozwojem, napotykamy czasem temat zranienia ze strony bliskiej osoby. Wybaczenie jest bardzo często kluczową częścią procesu wyzdrowienia, zmierzania w stronę realizacji celów i dobrego życia. Kiedy krok po kroku, mniej lub bardziej bolesnym, ludzie wybaczają w końcu osobie, która wyrządziła im krzywdę, mam wrażenie, jakbym widziała ich wychodzących z więzienia. Jakby na ich twarz po raz pierwszy od bardzo dawna padały promienie słońca, jakby zostali uwolnieni z jakiś bolesnych więzów i zaczynali oddychać pełną piersią.

Wszystko możesz w Nim

Jeśli jest ktoś, komu potrzebujesz wybaczyć, nie czekaj. Nie daj się zamykać w więzieniu urazu, zranień i nieprzebaczenia. To do wolności powołał nas Bóg, do miłości, do przebaczania. I choć proces przebaczenia może nie być prosty, pamiętaj, że wszystko możesz w tym, który cię wzmacnia, w Chrystusie!

 

Nadchodzące wydarzenia

  1. Spotkanie niedzielne poprowadzi Marek Handke

    21 lipca Godzina: 10:00 - 11:30
  2. Spotkanie niedzielne poprowadzi Hubert Radlicki

    28 lipca Godzina: 10:00 - 11:30
  3. Spotkanie niedzielne poprowadzi Marek Handke

    4 sierpnia Godzina: 10:00 - 11:30