Po pierwsze miłość

1280x400px-popierwszemilosc

Miłość to prawdopodobnie najpopularniejsze słowo. Każdy z nas jej pragnie i każdy rozumie ją po swojemu. Często kojarzy się z jakimś romantycznym uniesieniem, drżeniem rąk, biciem serc lub fascynacją. Jak zatem kochamy Boga?

Każdy wierzący powie przecież, że Go kocha. Bez względu na to, jak rozumiemy miłość, pewne jest, że bez niej nie istnieje służba dla Pana, nie istnieje podnoszenie rąk, śpiewanie, uwielbianie Go. Kiedy nie ma miłości, nasza wiara staje się nominalna.

Miłość

Pierwsza rzecz, o jaką powinieneś zadbać w swoim życiu to miłość. Być może wydawało ci się, że ona przychodzi sama, niezależnie od człowieka, jednak prawda jest taka, że można mieć nieczułe serce, skoncentrowane na sobie tak bardzo, że nic i nikt się już tam nie zmieści.

Miłość to ogień, żar – tętni życiem i mobilizuje do działania w kierunku osoby, którą się kocha. Bóg tak bardzo kocha ludzi, że zmotywowało Go to do ekstremalnych działań – posłał na śmierć swojego jedynego, ukochanego Syna, by pojednać nas ze sobą i już dłużej nie patrzeć na naszą zagładę i nieszczęście. Niemożliwe jest mieć cuda bez miłości do Boga i ludzi. Potrzebujemy być w niej ugruntowani. Jeśli jej nie ma, wszystko, co robimy, jest pokraczne i nie ma w tym mocy.

Po czym ludzie mają nas poznać? Po prawdziwym uczuciu do Boga, które manifestuje się kochaniem braci. Oschłość i oziębła miłość to główna przyczyna braku cudów, bo to właśnie współczucie wobec innych i chęć zmiany czyjejś sytuacji popycha do szukania mocy Bożej i cudów.

Bóg działa z powodu miłości

Bóg dał nam swojego Syna z miłości, żebyśmy mogli się Go uchwycić jak nadziei, posłuchać, co do nas mówi i aby Jego słowa stały się dla nas ratunkiem i błogosławieństwem. Ojciec posłał Go, wiedząc, że zginie, że stanie się barankiem paschalnym, ofiarą za twoje i moje grzechy, byśmy już dłużej nie byli torturowani przez potępienie, poczucie winy i beznadzieję. Jezus nie przyszedł na ziemię z przekonania, z musu czy dlatego, że tak powinno być – zrobił to z miłości. To miłość zmotywowała Go do rozmyślania o człowieku, współczucia mu i stworzenia drogi wyjścia z grzechu i śmierci. Była siłą napędzającą Go do twórczego myślenia i w końcu do niezwykle odważnego i bezkompromisowego poświęcenia się dla nas. Bez miłości jest nicość. Bez miłości człowiek wyschnie na wiór i zamiast kierować agresję na przeciwnika, na diabła zacznie ją kierować na swoich braci.

To ma sens tylko w miłości

Pierwszy List do Koryntian 13,1-13 w niezwykły sposób opisuje miłość: Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże. Bez miłości jestem niczym, nic nie znaczę. Mogę dokonywać wielkich rzeczy, mieć przełamanie, cuda, ale jeśli nie troszczę się o inną osobę, to nie ma znaczenia, jaką usługę „sprzedaję” innym, nic nie znaczę. Celem przeciwnika jest odwrócić twój i mój wzrok od miłości a skupić na działaniu. W czasach ostatecznych miłość wielu oziębnie, co oznacza, że nikt o nikogo nie będzie się troszczył, każdy będzie samowystarczalny, skupiony tylko na sobie i może tak nawet być, kiedy się mówi, że służy się Panu. Jest walka, żebyśmy byli egocentryczni i egoistyczni, myśleli tylko o sobie podczas modlitwy. Do kochania nie można nikogo zmusić, nie możemy stać się odpowiedzialni za miłość innych osób, możemy tylko strzec swojego serca, by kochało, a nie osądzało czy potępiało. Bez miłości jesteśmy niepełni, nawet niezwykła hojność, rozdawanie finansów i ofiara z życia nic nie znaczy, jeśli nie kochasz. Brzmi to jak paradoks, bo czy można dawać coś z siebie, nie kochając? Bóg zna serce i wie, jakie motywacje kierują każdym z nas.

Jaka jest miłość?

Podstawą twojego i mojego przychodzenia do Boga jest miłość. Miłość jest cierpliwa… dobrotliwa… nie zazdrości… Prawdziwa miłość cieszy się z powodzenia i zwycięstw innych osób, nie boi się o swoją pozycję, ale życzy innym jak najlepiej i chce im pomóc osiągnąć wielkość. Miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się… Prawdziwa miłość słucha innych, nie obraża się i nie wywyższa nad innymi, nie skupia się na swoich sukcesach i nie ma o sobie zbyt wygórowanego mniemania. Nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego…

Do naszego umysłu przychodzą myśli, które są zabójstwem dla miłości, myśli osądzające innych, skupiające się na ich słabościach, pełne złości, urazy i zazdrości. Jeśli przyłapałeś się na tym, że myślisz coś złego o drugiej osobie, to przekroczyłeś granicę i wszedłeś na niebezpieczny grunt, na którym nie znajdziesz mocy Bożej i Jego obecności. Zawróć szybko z tej drogi, nawet jeśli wydaje ci się, że masz rację. Miłość nie raduje się z niesprawiedliwości, ale weseli się prawdy, wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy… Miłość nie bawi się w detektywa wobec innych osób. Nie oznacza to, że jest naiwna, ale że nie szuka na siłę słabości. Wszystkiego się spodziewa… Miłość spodziewa się dobrego, tego, co najlepsze od Boga, jest ściśle połączona z nadzieją, nie ma w sobie frustracji i desperacji, ale radosne oczekiwanie.

Miłość nigdy nie ustaje…

Wszystko inne przeminie: życie na ziemi, dary, osiągnięcia, ale zostanie miłość. Teraz, więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość. Nie możesz wybrać wiary lub nadziei, a pominąć miłość, bo to ona jest siłą napędzającą w twoim życiu. I te trzy elementy są ze sobą nierozerwalnie związane. Miłość jest z Boga a jej brak nie.

Chrońmy miłość

Potrzebujemy zakręcić w swoim życiu wszelkie kurki, przez które tracimy miłość – to może być negatywizm, potępienie, kłótliwość, złośliwość, osąd, egocentryzm, itp. I List Jana 4, 7-8 mówi: Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością. W Liście do Rzymian 5,5 czytamy: A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych. Nie zastanawiaj się, czy masz miłość, czy nie, Bóg uzdolnił cię do kochania Jego i innych, kiedy stworzył w tobie nowego człowieka. Potrzebujesz jednak otworzyć swoje serce na Niego i innych, bo o nie toczy się największa walka.  Każdy z nas ma pragnienie bycia kochanym, ale nie możesz oczekiwać miłości, nic z siebie nie dając.

Wierny jak pies

Podstawową rzeczą po nawróceniu jest zakochanie się w Jezusie, przywiązanie do Niego na tyle silne, że idziesz za nim wiernie jak pies za swoim panem. Dla mnie oznacza to, że kocham Go całą swoją duszą, w emocjonalny sposób – tęsknię za Nim, myślę o Nim, pragnę się z Nim spotykać, jestem gotowy zrobić wszystko, co mi powie i pójść, gdziekolwiek On pójdzie. Poświęcam czas, by Go poznać i oddaję swoje życie do Jego całkowitej dyspozycji. Dla mnie nie istnieje żadna inna alternatywa niż życie z Panem i dla Pana, dlatego aby nigdy nie oddalić się nawet choć trochę od Niego, związuję się z nim ‘grubą smyczą’ przez objawienie ze Słowa, przez miłość ludzką, emocjonalną i duchową, przez wiarę i posłuszeństwo. Idziesz za Panem, bo Go kochasz, a dopiero potem Mu służysz.

Największe przykazanie 

Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest. Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego, i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego (Mar 12, 29). Bóg chce, żebyś Go kochał całym sercem i całą duszą. Nie kawałkiem serca, wydzieloną częścią, ale całym sercem i całą duszą, czyli angażując się emocjonalnie w tę relację. Chce też, by Go kochać z całej myśli swojej, czyli  kierując myśli w Jego stronę oraz ze wszystkich sił, a więc w praktyczny sposób, pokazując to poprzez postawę i czyny.  Drugie przykazanie mówi o miłości do bliźniego – krytykowanie i plotka są zaprzeczeniem miłości.

Miłość Ojca

Przypowieść o synu marnotrawnym mówi o tym, jak młodszy syn pewnego człowieka postanowił zabrać swój majątek, opuścić kochającego ojca i spróbować życia gdzie indziej. Odszedł do dalekiego kraju, czyli opuścił Izrael i zamieszkał wśród ludzi innego wyznania, wrastając w tamtą kulturę tak bardzo, że przestał zachowywać się jak pobożny Żyd. Wiódł zepsute i rozwiązłe życie, a gdy wszystko stracił, zaczął hodować świnie. Kiedy dotknął dna, przypomniał sobie o Ojcu i postanowił wrócić do Niego, ale nie czuł się już godny pozycji syna, gdyż zdawał sobie sprawę, że swoim zachowaniem całkowicie jej zaprzeczył. Nie zamierzał wrócić jako syn, lecz jako najemnik, a najemnik nie ma w sercu uczuć do swojego pana, nie interesuje się jego sprawami, wykonuje jedynie określoną pracę za zapłatę. A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec i zdjęła go litość. Podbiegł i objął go ramionami i serdecznie ucałował  (Łuk 15,20). Wiesz, dlaczego chce się iść za Bogiem? Dlatego że właśnie tak kocha ciebie i mnie. W Jego miłości nie ma wymówek. Ojciec z przypowieści nie obwiniał syna za to, co robił na wygnaniu, w ogóle tego nie wspomniał, nie pytał się, gdzie się podziało całe jego dziedzictwo, tylko przyjął go radośnie z powrotem. Oczywiście Bóg nie idzie za człowiekiem, który decyduje się od niego odejść, ale stoi i czeka w miejscu, w którym go pożegna. Kiedy jednak syn decyduje się uczynić krok w kierunku Ojca, On wita go z otwartymi ramionami, natychmiast przywracając do uprzedniej pozycji. Daje mu szatę, sandały i pierścień.

Serce stworzone, by kochać

Tylko prawdziwa miłość sprawia, że chcemy przylgnąć do Niego, służyć Mu, porzucić śmieci, które nas od Niego oddzielają. Kiedy mamy otwarte serce, Bóg może działać w naszym życiu. Gdy Jezus został pojmany, Piotr zaparł się Go. Wtedy Pan odwrócił się w jego stronę, spojrzał na niego i zapiał kur. W Jego spojrzeniu musiało być coś niesamowitego, mnóstwo uczucia i akceptacji, bo dzięki niemu w Piotrze coś pękło i rozpłakał się, zdając sobie sprawę, że zdradził ukochaną osobę. W naszej naturze jest coś takiego, że chcemy skreślić osobę, która w czymś się pomyliła i upadła, ale Jezus nie postąpił tak wobec Piotra, nie odrzucił go mimo ogromnej i bardzo raniącej Jezusa pomyłki. Jeśli twoja miłość do Boga i ludzi oziębła, nie zobaczysz poruszającego się w twoim życiu Ducha Świętego. Nie chciej wiedzieć wszystkiego o drugiej osobie i nie dołączaj się do opinii na temat innych. Jeśli będziesz osądzał, dasz przystęp wrogowi – jedno z jego imion brzmi: „Ten, który rozdziela, który czyni podziały między ludźmi”, a robi to, by odebrać siłę, jaka płynie ze zgody i jedności. Pan pragnie, naszego czystego, kochającego serca. Kochając Go i wyrażając swoją miłość w praktyczny sposób wobec ludzi wokół ciebie, sprawisz, że Boże Królestwo zaistnieje na ziemi.

Nadchodzące wydarzenia

  1. Młodzieżowa Grupa Uwielbienia

    26 maja Godzina: 17:00 - 19:00
  2. Grupa Młodzieżowa

    26 maja Godzina: 19:00 - 21:00
  3. Spotkanie niedzielne poprowadzi pastor Andrzej Stawikowski

    28 maja Godzina: 10:00 - 12:00