Marzenia się spełniają

1280x400px_PastorStawikowski_marzeniasiespelniaja2

Każdy z nas ma marzenia, każdy chce wiele osiągnąć i zostawić po sobie na ziemi ślad. Kiedy nie znaliśmy Pana, nasze dążenia dotyczyły w większości zaspokojenia osobistych potrzeb. Gdy staliśmy się nowymi stworzeniami w Jezusie i dowiedzieliśmy się, że Bóg ma dla nas wspaniały plan, postanowiliśmy resztę naszego życia poświęcić na wypełnienie Jego woli. W przeciwieństwie do wielu naszych własnych niezrealizowanych marzeń, marzenia od Boga mają jednak piękną cechę – jeśli będziemy Mu posłuszni, na pewno się spełnią.

Bóg marzył, by stworzyć świat. Zapragnął też uczynić kogoś podobnego do siebie. Marzył, a potem stwarzał. Stworzenie świata to coś naprawdę potężnego, ale najważniejszym Bożym priorytetem było wzbudzenie człowieka. Chciał przyjaźnić się z nim i przekazać mu władzę, aby mógł panować i rozwijać to, co Bóg powołał do bytu. Gdy Adam zgrzeszył, między nim a Bogiem nastąpił rozłam, jednak w dalszym ciągu człowiek miał w sobie palące pragnienie Pana. Bóg zdecydował, że pośle swojego Syna, aby nas zbawił, dzięki czemu Jego marzenie o przyjaźni z człowiekiem mogło się wypełnić.

Marzenie słowo od Boga

Bóg nas stworzył, dał Ducha Świętego i włożył w nasze serca marzenia, abyśmy stwarzali podobnie do Niego. Człowiek bez dążeń jest biedną istotą egzystującą tylko po to, by przetrwać. Jednak Bóg chce, abyśmy mieli wielkie pragnienia, które mogą być zrealizowane w przyjaźni z Ojcem i dzięki Jego  możliwościom.

Jak przychodzi marzenie od Boga? To słowo wypowiedziane do naszego serca, wizja, sen. Bóg mówi do nas w przeróżny sposób, nie możemy więc zamykać się tylko na jeden, uznany przez nas schemat czy wyobrażenie na ten temat. Dzięki marzeniom (słowu) możemy, np. pozbyć się wszelkiej choroby lub zmienić całkowicie otaczające nas okoliczności. Tylko Boże marzenie ma stuprocentową gwarancję wypełnienia, potrzebujemy więc zbliżyć się do Jego Słowa i tworzyć wraz z Duchem Świętym nową rzeczywistość.

Marzenia od Boga nie są czymś wyimaginowanym czy nierealnym. Możemy zobaczyć, że na przestrzeni wielu wieków Pan dokonywał wspaniałych dzieł dzięki posłusznym mu ludziom. Wszystkie Boże poruszenia, które możemy zauważyć obecnie na świecie, mają miejsce z tego samego powodu. Ważne jedynie, aby wykonawcy Jego Słowa nie patrzyli na otaczającą rzeczywistość ze swojego punktu widzenia, ale całkowicie Mu zaufali: Nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne , a to co niewidzialne, jest wieczne (II Kor. 4,18). Gdy Bóg daje swoje słowo, w sferze naturalnej zmiana nie zachodzi od razu, a często wydaje się, że jest jeszcze gorzej niż było. Musimy też pamiętać, że proroctwo nie wypełni się samo, ale to my mamy wprowadzić je w czyn.

Gdy Bóg zwrócił się do Gedeona (Sdz 6-8), miał na myśli dokładnie to, że pokona wrogów Izraela właśnie przez niego. Oczywiście gdyby nie poszedł on za tym słowem, marzenie czekałoby na innego człowieka, który potraktowałby Boży plan na serio. Podobnie ma się sprawa, gdy idzie o czasy współczesne. Nasz kościół nie powstałby, gdyby Bóg nie wypowiedział na ten temat swojego słowa, które zrodziło we mnie marzenie. Modląc się, nosiłem je i zradzałem w swoim duchu.

Każdy z nas słyszy głos Pana, każdy może z Nim o wszystkim porozmawiać i tak jak w przyjaźni z innym człowiekiem, również w relacji z Bogiem potrzebujemy się poznawać i dowiedzieć się więcej o sobie. Na to potrzeba jednak czasu. Nie możemy odebrać marzenia, „spotykając się z Panem” tylko dziesięć minut przed zaśnięciem lub modląc się jedynie przed posiłkiem. Jezus powiedział: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będziecie (J 14;12), jednak to oznacza, że musimy również żyć tak, jak On i jak On spotykać się z Ojcem. Nie zrealizujemy Bożych marzeń, prowadząc „niedzielne chrześcijaństwo”, muszą one żyć w nas każdego dnia. Jesteśmy na ziemi zbyt krótko, by przyglądać  się tylko temu, co cielesne. Z Bożego punktu może powstać wszystko, cokolwiek On założył, bez względu na opinię naszego wątpiącego umysłu.

Boże marzenia są wielkie

Nie bój  się, jeśli Boże  plany cię przerastają, nie poruszamy się przecież w sferze widzialnej,

ale w wierze. Jeśli skupisz się na okolicznościach, np.  sytuacji gospodarczej w kraju, zrodzi się w tobie zwątpienie, które nie pozwoli ci uczynić nic. Twoje modlitwy rozpoczną się w ponurym nastroju i w podobnym się zakończą. Mamy żyć inaczej niż ten świat – karmiąc się  rzeczami, których nie widać, a które są w niebie, u Ojca. Umysł tego nie przyswaja, dlatego Bóg dał nam ducha rozumiejącego Jego sprawy. Nasz mózg nie pojmuje, np.  daru języków, ale to nie oznacza, że mamy je odrzucić. Gdy będziemy próbowali ograniczyć Boga do logicznych definicji, wyprodukujemy niewiarę.

Pan pragnie, by powstawały kościoły, edukacja chrześcijańska, dobre, chrześcijańskie zespoły muzyczne, itd. Jeśli dotkniemy tych marzeń umysłem, stwierdzimy, że są one dla nas niewykonalne, ale Bóg właśnie nam dał te pragnienia i właśnie nas chce użyć do ich zrealizowania.

Potrzebujemy wyjść z okresu dziecięcego, w którym poznajemy jedynie ogrom Bożej miłości względem nas i wejść w okres młodzieńczy, w którym Ojciec oczyszcza nasze życie, koryguje charakter i kształtuje właściwe postawy. Możemy w ten sposób pozbyć się niewłaściwych motywacji i wejść w pokutę, by wszystkie nasze marzenia były tylko dla Pana i nie karmiły naszej cielesności. Pozwoli nam to być od Niego zawsze zależnymi, polegać jedynie na Jego możliwościach i robić wszystko dla Jego chwały.

Gdy skupimy się tylko na naszej cielesności, staniemy się sfrustrowani i zgorzkniali, a tego nikt z nas nie chce: Bo ci, którzy żyją według ciała, myślą o tym, co cielesne; ci zaś, którzy żyją według Ducha, o tym co duchowe (Rz 8;5). Zachęcam każdego, by żył w sferze marzeń od Pana, bo wtedy łatwiej będzie przeciwstawić się grzechom, zniechęcającym myślom czy innym przykrym sytuacjom, które będą chciały ogarnąć nasze życie. Gdy zaczniemy najpierw od marzeń, dojdziemy w efekcie do wypełnienia Bożej woli.

Kościół – miejsce realizacji marzeń

Bóg daje nam marzenia, abyśmy żyli skupieni na ich wypełnieniu. Wchodzą one do naszego ducha, a potem przenikają do umysłu w postaci zdań i obrazów. Jezus dał Kościołowi potężne zadanie, mówiąc: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu (Mk 16,15). Jak możemy pochwycić to pragnienie?

Kościół gromadzi się na modlitwie, jednoczy i zaczyna używać władzy wierzącego, by wyprzeć bezprawne panowanie wroga. Poprzez walkę duchową ustanawiamy Boży autorytet, wywyższamy Jego Słowo i tworzymy nową rzeczywistość. Marzenia o tysiącach ludzi wyznających Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela nie da się wypełnić o własnych siłach. Powstaje ono w duchowej rzeczywistości, ale w wierze ustanawiamy je na ziemi. Potrzebujemy strzec naszych myśli (marzeń), by wróg nie mógł ich używać i unicestwiać.

Habakuk również miał marzenia od Boga, ale to, co widział swoimi ludzkimi oczami, przerażało go. Nie wiedział, kiedy  owo pragnienie się wypełni. W Księdze Habakuka widzimy zmaganie się proroka: Dokądże, Panie, będę wołał o pomoc, a Ty nie wysłuchasz? Jak długo będę krzyczał: Pomocy! A Ty nie wybawisz? (Hbk 1;2). Czasami zadajemy sobie pytanie, kiedy wypełni się wizja, jaką mamy, ale tak naprawdę nie nasza to rzecz znać dokładny czas. Musimy jedynie przylgnąć do Pana i iść za danym nam marzeniem. Jako Kościół mamy się w tych dążeniach zjednoczyć. Każdy powinien zająć swoje miejsce i razem, krok po kroku, dochodzić do celu: Muszę stanąć na tym posterunku , udać się na basztę; muszę wypatrywać i baczyć, co mi powie, co odpowie na moją skargę. I odpowiedział mi Pan, mówiąc: Zapisz to, co widziałeś, i wyryj to na tablicach, aby to można szybko przeczytać. Gdyż widzenie dotyczy określonego czasu i wypełni się niezawodnie. Jeżeli się odwleka, wyczekuj go, gdyż na pewno się spełni, nie opóźni się. Oto człowiek niesprawiedliwy nie zazna spokoju duszy, ale sprawiedliwy z wiary żyć będzie (Hbk 2;1-4). Bóg chce, abyśmy nie tylko przez 5 czy 10 lat realizowali Jego plany, pragnienie, byśmy oddali Mu całe nasze życie, aby pozostały nam czas poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, ale Bożej woli. Marzenie od Pana jest zawsze wielkie, ale Bóg nie zostawił nas z nim samych, nie powiedział: „Zrobicie to wszystko o własnych siłach”. Dał nam siebie (Kościół) i właśnie przez niego chce objawić światu swoją różnorodną mądrość (Ef 3;10). Nie musimy się lękać, ale zjednoczyć w realizowaniu celów. Na pewno zaistnieją one w naturalnej rzeczywistości, dlatego już teraz możemy się z tego powodu radować. Do podobnego wniosku doszedł również prorok Habakuk i dlatego mógł powiedzieć: Lecz ja będę radował się w Panu, weselił się w Bogu mojego zbawienia. Wszechmogący Pan jest moją mocą. Sprawia, że moje nogi są chyże jak nogi łani, i pozwala mi kroczyć po wyżynach (Hbk 3;18-19). Panie! Słyszałem od ciebie wieść, widziałem Panie, twoje dzieło. W najbliższych latach tchnij w nie życie, w najbliższych latach objaw je! ( Hbk 3,2).

Najbliższe 50 – 60 lat wypełni nam realizowanie marzeń od Pana, o których ( w ogólnym zarysie) możecie zawsze przeczytać na drugiej stronie naszego czasopisma. Plany te nie są naszym wymysłem, wierzymy, że pochodzą od Boga. Następne pokolenia – nasze dzieci i wnuki dokonają dla Niego jeszcze więcej i będą to robić aż do Jego przyjścia, a zarazem spełnienia Jego największego marzenia – przyjaźni z człowiekiem na wieki. Na końcu naszego życia powiemy: „Udało się!”. Będzie to chwila, gdy następne pokolenia przejma naszą pracę w Bożym Królestwie i, jeśli pozwolą poprowadzić się Duchowi Świętemu, pójdą z Jego wizją dalej.

 

Pastor Andrzej  Stawikowski

Nadchodzące wydarzenia

  1. Spotkanie niedzielne poprowadzi Marek Handke

    21 lipca Godzina: 10:00 - 11:30
  2. Spotkanie niedzielne poprowadzi Hubert Radlicki

    28 lipca Godzina: 10:00 - 11:30
  3. Spotkanie niedzielne poprowadzi Marek Handke

    4 sierpnia Godzina: 10:00 - 11:30